My, cukrzycy, mamy najczęściej większą świadomość na temat zdrowego jedzenia, niż przeciętni Polacy. A dodatkowo, to, co zdrowe dla zdrowych, dla nas niekoniecznie. Dlatego poniżej znajdziecie listę produktów żywnościowych, które promuje się jako zdrowe, a tak naprawdę takie nie są.

Sok owocowy z kartonu

Pewnie kojarzycie ten marnej jakości product placement w polskich serialach – “napij się soku, dla zdrowia!” – i długi kadr na soki Tymbark czy Cappy. Albo w reklamach telewizyjnych – szklanka soku to jedna z pięciu zalecanych porcji warzyw lub owoców, które należy spożyć w ciągu dnia.

A następnym razem, gdy nalejecie sobie szklankę soku owocowego, weźcie pod uwagę to, że ma ona tyle samo węglowodanów, co 3 kromki chleba.

100 ml soku owocowego często zawiera 10-14 g cukru. Zatem 300 ml szklanka to już co najmniej 6 łyżeczek cukru! To niewiele mniej niż w batonach typu Mars czy Snickers.

Znacznie lepiej jest zjeść owoc, niż go wypić.

Batoniki odżywcze – fitness, białkowe, zbożowe itp. typu Corny

Takie batoniki mają niewyobrażalną zawartość cukru! W końcu mają dodać energii, co to niby mają zawierać? Jeśli już musicie takie kupować, to koniecznie trzeba przeczytać etykietę z wartościami energetycznymi i składem. Może się okazać, że to zwykły batonik, a zdrowy jest tylko marketingowo.

Przykładowo, wyżej wspomniany batonik Corny, wersja większa, 50 g, ma aż 30 g cukru! To aż 6 łyżeczek, pomyślcie, jakby smakowała herbata z taką ilością cukru. I to w połowie szklanki.

Suszone owoce i mieszanki studenckie

Suszone owoce mogą mieć do 8 razy więcej kilokalorii niż ich świeże odpowiedniki! Przykładowo, kubeczek winogron ma 60 kcal, a już kubeczek winogron – 400. W końcu suszone owoce są pomniejszone o wodę, a często jeszcze moczą się w cukrze (jak np. kandyzowany ananas czy chipsy bananowe).

Mieszanki studenckie natomiast są spoko, ale tylko wtedy, jeśli zjemy 30-40 g, a dobrze wiadomo, że otwierająca paczkę, nie da się zjeść tylko garści. Orzechy są bardzo zdrowe, ale też często w mieszankach studenckich przeważają niestety rodzynki, bo są najtańsze.

Awokado

Awokado jest bardzo zdrowym owocem, zawiera duże ilości błonnika, witaminy A, B1, B2, B3, C, E, K i H, kwas pantotenowy, ale i naprawdę dużo tłuszczu! (100 g owocu zawiera 23,5 g tłuszczu). Są to zdrowe tłuszcze, ale nadal tłuszcze.  Można szybko od nich przytyć, dlatego koniecznie trzeba spożywać je z umiarem.

Płatki śniadaniowe

Na przykład taki Nesquik – ostatnio chwalił się, że płatki są wykonane z pełnego ziarna, a porcja zawiera tylko 9 gramów cukru. Szkoda tylko, że porcja to 30 g i nie ma możliwości, by się tym najeść. Są to proste węglowodany, które sycą nas na chwilę. Potem znów trzeba coś zjeść.

Musli natomiast, takie domowe – składające się np. z płatków kukurydzianych, owsianych, suszonych owoców, orzechów, rodzynek itp. – to również same węglowodany proste o bardzo wysokim indeksie glikemicznym. Rzecz jasna, lepiej zjeść takie niż kupne.

Płatki fitness to już papka marketingowa nawet w nazwie. Porcja (znów przypominam, że to 30 g, podczas gdy rzadko uda się zjeść mniej niż 60 g) zawiera 25 g węglowodanów. Zatem 80% płatków to węgle! I co w tym jest fit?!

Sosy do sałatek

Weźmy na przykład sałatkę z kurczakiem z McDonalda. Wiecie, że ma tyle kalorii, co Big Mac? A to za sprawą między innymi sosu. To właśnie sosy sprawiają, że nasze sałatki mogą spokojnie mieć trzy razy większą liczbę kilokalorii. Zawierają one majonez, cukry, tłuszcze, sery i konserwanty. 100 gramów sosu może mieć nawet 650 kcal. Zdecydowanie lepiej już użyć po prostu do sałatki łyżki oliwy z oliwek.

Produkty bezglutenowe

Ostatnio panuje wielka moda na bezglutenowe jedzenie. I o tyle, o ile powinni takiej diety przestrzegać ludzie chorzy na celiakię, to nie jest ona wskazana dla każdego. Takie produkty są nadal tuczące. Z glutenem czy bez, ciastko to nadal ciasto. Po prostu produkty zawierające gluten (np. pszenica, żyto) są zamieniane na takie, które glutenu nie zawierają (mąka kukurydziana, ryżowa, gryczana…). A te są nadal równie kaloryczne. Cukier i tłuszcz nadal są. W tych samych ilościach, co w klasycznych produktach.

Dodatkowo np. zamiana mąki pełnoziarnistej, czy to pszennej, czy żytniej, na ryżową, jest zła, bo taki zamiennik nie da już nam tyle błonnika.

Wrapy/Tortille

W McDonaldzie traktowane jako wersja fit. Ogólnie jako zdrowsza wersja fast foodów, bo przecież lepiej zjeść gyrosa w tortilli niż w bułce. A nie do końca. Sam jeden taki placek to 200-300 kcal. 33 gramy węglowodanów! A teraz dorzućmy do tego jeszcze np. smażonego kurczaka z tuczącym sosem.

I to by było na tyle, aczkolwiek pewnie lista jest znacznie dłuższa! Macie swoje propozycje?